czwartek, 14 marca 2013

Jeste blogere/freelancere

Co jakiś czas "normalsi i kumaci" ubolewają, że nic się na blogu nie dzieje.* 
Tak się jakoś złożyło, że opuściłem dotychczasowego pracodawcę**, u którego przez ostatnie 1,5 roku wylewałem poty i jarałem fajki na balkonie. Nie wiem jeszcze jak to powiedzieć swojej Babci. 

Próbuję stworzyć własny model świata i siedzę w domu, tworząc jako freelancer. Wstaję rano o tej samej porze co wcześniej (ok. 7:00), robię kawę Konkubinie i odpalam palcem wskazującym stopy kompa. Gdy już przeglądnę pocztę, fejsa, wiochę, jebzdzidy, chamsko, joemonstera, gazeta.pl, youtube'a, youporn'a, youjizz'a, fuq.com'a i inne branżowe portale zabieram się do pracy. W tym momencie walczę z:





Dodatkowo muszę zrobić więcej takiego czegoś:


I skończyć projektowanie strojów dla Polish Eagles Team i dla Kosynierów Wrocław.

Póki co, czekam aż nowy papież zleci mi wykonanie key visuala, ale niestety będę musiał zgrzeszyć i odmówić, bo się nie wyrabiam. 

I to jest clue całego posta. Sto procent procka pochłaniają mi procesy wyżej wymienione, ale przynajmniej odzyskałem chęć do życia. Wniosek: jebać etat!

* kto w ogóle czyta to gówno?
**wypowiedzenie umowy przez pracownika z zachowaniem okresu wypowiedzenia

1 komentarz: